Ustanowił rekord świata, a jednak przegrał o sekundą

Kilka lat temu najlepszy biegacz średniodystansowy Ameryki, Steve Scott, uczestniczył w wielkim międzynarodowym turnieju w San Diego. Steve pobił halowy rekord świata w biegu na dystansie jednej mili, chociaż minął metę w sekundę po zwycięzcy, Eminie Coghlanie. Reporter, przeprowadzający z nim po zakończeniu biegu wywiad, zadał mu sakramentalne pytanie: „Co pan czuje po tak ogromnym wysiłku, kiedy okazuje się, że przybiegł pan w sekundę po zwycięzcy?” Nigdy nie zapomnę odpowiedzi Steve’a. Mogę nie pamiętać konkretnych sformułowań, ale brzmiała ona mniej więcej tak: „Osiągnąłem wyznaczony sobie cel, ale Emin miał cel jeszcze bardziej ambitny udało mu się go osiągnąć. Mimo to, ja także osiągnąłem swój cel jestem z tego zadowolony.” Steve Scott nie był zachwycony przegraną z Eminem Coghlanem, ale miał satysfakcję z tego, że osiągnął wszystko, co było w danej chwili możliwe. Oczywiście, chciałby być pierwszy na finiszu i zatrzymać rekord dla siebie, ale nie musiał się przed nikim usprawiedliwiać, bo dał z siebie wszystko. Podejście Steve’a Scotta to jeszcze jeden przykład konkurencji nie nastawionej przeciwko innym. Jeśli jest to tylko możliwe, postarajcie się zmniejszyć presję na osiągnięcie sukcesu przez dziecko, uświadamiając mu, że nie musi konkurować przeciw komukolwiek. Nauczcie je konkurować w taki sposób, by w konkurencji zawierał się element współpracy i współczucia dla innych. Największym życiowym osiągnięciem będzie wykształcenie w dziecku takiego charakteru, aby potrafiło ono okazywać mnym współczucie. Same osiągnięcia nie przydadzą człowiekowi splendoru, jeśli nie nauczy się współczuć innym. Żyjąc bez współczucia, może w pewnym momencie poczuć się przegrane.