Ostrożnie rozdzielam pochwały

Po tych wszystkich uwagach na temat pochwał muszę sformułować pewne ostrzeżenie. Jeśli dzieci nie są całkowicie pewne, że bezwarunkowo je akceptujecie, pochwały i wyrazy uznania mogą być przez nieodbieranejaka manipulacja. Dziecko zaczyna kierować się koniecznością osiągania sukcesów, rozumując następująco: JEŚLI się postaram… JEŚLI dostaną piątką… JEŚLI będą grzeczny w domu… WTEDY rodzice mnie docenią. Zycie opierające się na przymusie sukcesu powoduje powstanie poczucia winy. Gdy zadaję dorosłym pytanie, czy doznali kiedyś poczucia winy z powodu jakiegoś niepowodzenia, niemal wszyscy odpowiadają twierdząco.
Dlaczego? Czy niepowodzenie ma cokolwiek wspólnego z moralnością? No właśnie w tym leży sedno sprawy. Gdy coś się nam nie powiedzie, nie odczuwamy wstydu w takim samym stopniu jak winy. To właśnie wstyd powoduje, że nie jesteśmy w stanie siebie zaakceptować, ponieważ w rzeczywistości opieramy nasze życie na przymusie sukcesu. Tak było i ze mną w okresie dorastania, zawsze musiałem osiągać sukces, zdobywać uznanie, którego nie okazywał mi ojciec. Dlatego właśnie staram się dzieciom NAJPIERW dać odczuć, że są akceptowane, a dopiero POTEM okazywać im uznanie. Dwoje moich najstarszych dzieci, Kelly i Sean, dostają w szkole prawie same piątki. Gdy przynoszą dzienniczki uczniowskie, siadam razem z każdym z nich i rozmawiamy o wynikach. Rozmowy te przybrały już niemal rytualny charakter. Jeśli jestem zadowolony z ich dobrych wyników, mówię im równocześnie:
,Jeśli nawet nie przynieślibyście piątek i tak kochałbym was równie mocno.”