Nieuważne słuchanie

Niewątpliwie to wszystko prawda, ale rzadko który mąż stuli uszy i będzie tylko słuchał ze skruchą i potakiwaniem. Raczej zacznie szukać kontrargumentów i — od słowa do słowa — wybucha sprzeczka na całego. Czy to znaczy, że na porządku dziennym w rodzinie są potyczki słowne lub wręcz awantury? Nie jest tak źle, ale istniej potencjalne niebezpieczeństwo, bo za często do wielu spraw podchodzimy zbyt nerwowo, ze zbyt dużym zaangażowaniem emocjonalnym.Aby tego uniknąć, może w pewnych drażliwych sprawach spróbować porozumiewania się bez słów? Zamiast mówić, można wpisywać swoje uwagi, życzenia i ewentualne pretensje do … domowej książki życzeń i zażaleń. Proponujemy to pół żartem, pół serio i tak należałoby od razu taką „książkę” potraktować. Byłby to rodzaj notatnika, prowadzonego w tonie żartobliwym, w celu rozładowania z góry wszelkich ewentualnych spięć. Chociażby w sprawie owego przysłowiowego nieomal guzika mogłaby pani domu przeczytać notatkę, która by ją tak rozbroiła, że mimo wielu trudności czy oporów poświęciłaby pięć minut na ten nieszczęsny guzik. Bo czyż warto byłoby w odmownej odpowiedzi pisać to wszystko, co chciałoby się powiedzieć? Domowa książka życzeń i zażaleń może stać się piorunochronem wobec grożących burz. Jeżeli jednak nie macie poczucia humoru, to raczej z takiej formy porozumienia zrezygnujcie.