„Następca tronu” i „wybraniec”

Nasz mały „następca tronu” przyszedł na świat dosyć późno, podobnie jak Izaak Abrahama. Mieliśmy teraz również naszego „wy- ^ brańca” – małego Timmy’ego, jak go nazwaliśmy. Wreszcie pojąh to wszystko i odnalazłem doskonałą analogię. Chyba po raz piei
w życiu cała, dość dobrze poznana, jak sądziłem, seminaryjna teologia zaczęła nabierać rumieńców. Teologia ta mówiła, że Bóg jest Ojcem, Jezus Synem („następcą tronu”) a ja, Dick Day, jestem „wybrańcem”. To nie ja wybrałem Boga, to On wybrał mnie. Ta sama prawda dotyczy każdej wierzącej osoby. A moja ludzka analogia? Ja byłem ojcem, Jonathan „następcą tronu”, a mały Timmy moim „wybrańcem”. Dzięki tym rozważaniom doszedłem do nowego poglądu na istotę zjawiska akceptacji. Bóg wybrał mnie i kochał mnie wieczną, bezwarunkową miłością. Wybrałem Timmy’ego i obdarzyłem go tą samą wieczną, bezwarunkową miłością. Ponieważ byłem pewien bezwarunkowej miłości Boga do mnie, mogłem przekazać moim dzieciom ten sam stan pewności. W tej książce znajdziecie wiele wspaniałych prawd i wartościowych, praktycznych porad na temat wychowania dzieci. Zasadniczą podstawą wszystkich myśli tu zawartych jest to, że Bóg nadał wartość każdemu dziecku. Chrześcijanie popełniają często błąd sądząc, że zyskują nagle na wartości z racji uwierzenia w Chrystusa i utożsamienia się z nim. Ich zdaniem, aż do tej chwili byli pozbawionymi wszelkich wartości, zepsutymi grzesznikami nieuchronnie przybliżającymi się do piekieł. Nic bardziej błędnego. Nasza wartość nie polega na utożsamieniu się z Chrystusem. Zostaje ona natomiast zapewniona – to jest ugruntowana w naszych umysłach i sercach – poprzez utożsamienie się z Chrystusem.