Hodowla rzeżuchy opis doświadczenia

Dicka poznałem w latach sześćdziesiątych w seminarium. Starszy od nas o kilka lat Dick był żonaty i miał czworo dzieci. Podobnie jak ja, pochodził z rozbitego, nękanego alkoholizmem domu. Zwrócił się ku Chrystusowi w wieku dwudziestu kilku lat i wtedy też poczuł swoje powołanie. Poznaliśmy się podczas zapisów do seminarium i natychmiast przypadliśmy sobie do gustu. Wkrótce stałem się niemal członkiem rodziny Dicka, często wpadając do niego o 630 rano, czy po 1100 wieczorem, by pogadać o czymś, co nie mogło poczekać ani chwili dłużej. Dick był zawsze cierpliwy, uprzejmy i ciepły – z takimi cechami nie zetknąłem się prawie wcale podczas mojego dorastania. Od razu uderzył mnie sposób, w jaki Dick i Charlotte odnosili się do dzieci i do siebie nawzajem. Akceptowali i doceniali dzieci, nie szczędząc im pochwał i dając im do zrozumienia, jak są dla nich cenne i ważne. Kochali je okazując to słowami i dotykiem – całą masą pieszczot. Można powiedzieć, że dopiero w rodzinie Dicka poznałem, co tosą pieszczoty. Zawsze mieli dla mnie czas. Zawsze mieli czas dla swoich dzieci, co bardzo mnie poruszało, szczególnie gdy przypominałem sobie ojca, który nigdy nie miał dla mnie czasu.