ĆWICZENIA… BEZ ĆWICZEŃ

Wydaje się to wręcz nielogiczne, ale jest możliwe. Można kierować swoimi mięśniami niejako „od wewnątrz”, włączając tylko świadomość. Bez widocznych ruchów, bez straty czasu. To wcale nie jest tak skomplikowane, jakby się wydawało. Chodzi o świadome „ustawianie” naszych mięśni przy chodzeniu, siedzeniu itd., dotyczy to także mięśni twarzy. Można np., bez żadnych widocznych grymasów, wygładzić, rozpogodzić twarz, pracując mięśniami jak gdyby pod wpływem sugestii czy raczej autosugestii. Jest to może trudne do zrozumienia i wykonania, ale warto spróbować. Zdajecie sobie już sprawę z efektu? Jeżeli nie, spróbujcie jeszcze raz, i jeszcze raz. Teraz chyba czujecie już, jak kierowane tylko waszą wolą mięśnie twarzy napinają skórę i jak gdyby unoszą ją aż do włosów. Twarz staje się pogodna, wygładzona. Brzmi to może nieco metafizycznie, ale przecież możecie wypróbować na sobie. Przekonacie się też, że po wielokrotnym powtarzaniu takie „ustawianie” mięśni stanie się odruchem, dzięki czemu utrwalimy korzystny dla naszej twarzy układ. Inaczej mówiąc, chodzi o utrzymanie mięśni w stanie pewnego napięcia, aby nić rozluźniły się, powodując obwisłość policzków, zmarszczki wokół oczu, zwiotczenie szyi. Ale niekorzystne dla kobiety zmiany, jakie pojawiają się w miarę upływu lat i małej dbałości o swój wygląd, nie ograniczają się tylko do twarzy. Czasem wystarczy jedno tylko spojrzenie, aby ocenić, że nie jest to kobieta młoda, mimo np. jej ładnej cery. Powie o tym zmieniony owal twarzy i sylwetka. Często nawet tylko chód zdradza wiek kobiety albo dodaje jej lat. A wcale tak być nie musi.