Bogactwo i pozycja społeczna

Poza wyglądem zewnętrznym i sukcesem istnieje także inny fałszywy wzorzec – stan posiadania. Od dzieciństwa wysiadujemy przed szklanym ekranem, z którego codziennie dociera do nas w tysięcznych odmianach jedno materialistyczne wezwanie: „Kup to! Musisz to mieć!” Jedno z opracowań podaje, że do chwili ukończenia szkoły średniej uczeń mieszkający w USA obejrzy średnio około 350 000 reklam. Jak pisze Stephen Eyre w swojej znakomitej książce Defeating the Dragons ofthe World (Pokonywanie potęg tego świata), specjaliści od reklamy na wiele sposobów powiadają nam, że poczujemy się lepiej, gdy tylko będziemy więcej posiadać. Musimy zatem kupić odpowiedni samochód, dom, stroje i pastę do zębów. Dopiero wówczas znikną nasze problemy. Syreni śpiew Madison Avenue oznajmia, że wszystko można osiągnąć – sukces, spokój duszy, szczęście – jeśli tylko będziemy kupować i posiadać. Blichtr środków masowego przekazu łudzi nas, że „(…) nasza tożsamość związana jest z naszym stanem posiadania. Zaczynamy sądzić, że «jestem tym, co mam».” Oprócz stanu posiadania podążamy również za innym wzorcem: pozycją społeczną. Patrząc na świat, można by myśleć, że wszyscy narodziliśmy się, by grać w grę pod tytułem Kto pierwszy. Jezus przez trzy lata nauczał swoich uczniów, że ich prawdziwą troską nie powinno być gromadzenie dóbr doczesnych czy dążenie do zajęcia najwyższego miejsca na drabinie społecznej. Mówił im natomiast o „gromadzeniu swoich skarbów w niebie” (Ewangelia według św. Mateusza 6,19-21). W Ewangelii według św. Marka 9,33-35 znajdujemy scenę wędrówki Jezusa z uczniami. Po całodziennym marszu dotarli do celu i Jezus rzekł: „O czym to rozprawialiście w drodze?” Odpowiedziąbyła martwa cisza. Żaden z uczniów nie chciał przyznać się do tego, że spierali się o to, kto z nich jest największy. Jezus kazał im więc usiąść i rzekł: .Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!”.